Już wkrótce wybory samorządowe 2010. Będą wielkie zmiany?

Kilka dni temu premier Donald Tusk ogłosił, że wybory samorządowe 2010 odbędą się 21 listopada. Czy termin jest dobry, czy zły? Tego nie będę w tym materiale roztrząsać. Podywagujemy sobie jednak na temat niektórych person i możliwych roszad w Gminie Przygodzice. Czy są możliwe jakieś diametralne zmiany? 




Wydaje się, że przyszłe wybory samorządowe nie są w stanie zmienić wiele na lokalnej scenie politycznej. Kto myśli podobnie, temu gotowy jestem postawić dobre piwo. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że miejsca radnych są od kilku lat przejmowane przez osoby, którym wyraźnie zależy na władzy w gminie.Tylko i wyłącznie władzy. Nie piję tutaj do żadnej z konkretnych osób. Po prostu uważam, że lokalnej polityce przydałaby się nowa twarz. Poprzednie kadencje mają za sobą wiele sukcesów. Tego nie staram się kwestionować. Chcę tylko podkreślić, że warto w tych wyborach zainwestować w "przyszłość". Jak doskonale wiemy kończą się nam środki z Unii. Do 2013 roku musimy wykorzystać tyle, ile się da. Przyszła kadecja władz naszej gminy powinna starać się o obdarcie Unii z tej kasy w najbardziej wydatny sposób. W końcu te pieniądze mogą po prostu przepaść, a tego ani ja, ani Ty drogi czytelniku byśmy nie chcieli. 

Powracając do meritum sprawy: rada gminy Przygodzice wymaga odmłodzenia. Nie twierdzę, że aktualna nie potrafi niczego zrobić. Potrzebna jest jednak młoda krew. Ktoś, kto nie dorabiałby do swojej emeryturki, ale robił to z powołania i dla ludzi. 

Porozmawiajmy o szczegółach. Wydaje się, że fotel wójta gminy po tych wyborach może znów należeć do Przemysława Kaźmierczaka. Aktualny wójt ma wiele osiągnięć na swoim koncie i ludzie to dostrzegają. Z drugiwj strony: nie wiadomo jak by władza była dobra i tak można śmiało wymienić jej kilka wad. Z pewnością inwestowanie w lokalne i mocno już wyeksploatowane aspekty życia kulturalnego i społecznego nie zasługuje na kompletną aprobatę. Podsumowanie kadencji obecnego wójta będzie przedmiotem kolejnych moich rozważań. Może na krótko przed wyborami. 

Niepokojące (przynajmniej dla urzędującego aktualnie włodarza gminy) są informacje o chęciach Krzysztofa Rasiaka, który wyraźnie ma chrapkę na fotel wójta. Choć oficjalnie tego jeszcze nie potwierdził - mówię o mediach - po okolicy chodzą pewne słuchy, że aktualny wicestarosta ostrowski będzie się ubiegał o najważniejszy urząd w gminie. 

Czy na horyzoncie pojawią się jacyś inni rycerze, którzy zechcą powalczyć w tej małej bitewce? A niech się pojawią. I tak wielkich szans nie mają. Według mnie sprawa rozstrzygnie się pomiędzy Kaźmierczakiem i Rasiakiem (jeśli ten wystartuje). Zastanawia mnie jedno - jak będzie wyglądać kampania wyborcza obu kandydatów. Żaden z nich nie wygląda mi na bojownika. Znam ich słabo. Może dlatego.  Na kogo ja będę głosować? A to już moja sprawa. Na pewno zagłosuję. 

Co do radnych mam tylko jedną uwagę. Proszę nie nabierać się na opcję, że "jak Ktoś się nie dostanie do rady gminy, to dalszy żywot pewnego kulturalnego przejawu w Przygodzicach stanie pod znakiem zapytania". Ten chywt wykorzystano już w poprzednich wyborach i mam nadzieję, że rodzice niektórych obywateli zrozumieją, że nie zawsze geograf musi dobrze nauczyć matematyki. 

Nie żebym dotykał tutaj jakiejkolwiek polityki, bo na pewno jej dotykam. Ale jak ktoś mądry kiedyś powiedział - "już w najbliższych wyborach wybierzesz kogoś, kto będzie zarządzał twoimi pieniędzmi". Chicałbym, aby ten Ktoś wydawająć każdą moją złotówkę pomyślał dwa razy do czego może się ona przydać. Amen

podpisano: politykier

(tekst nadesłano na naszą skrzynkę przygodziceblogspot@gmail.com. Redakcja serwisu nie widzi w nim żadnych obelg, ani słów skierowanych w stronę konkretnych osób - nie wprost oczywiście. Stąd decyzja o zamieszczeniu tego listu.

Osoba wrzucająca ten tekst na stronkę - w tym przypadku admin - nie musi być jego autorem!)

Komentarze