11. miejsce Kasi Pawłowskiej na Olimpiadzie [INFO]

Dobry występ zaliczyła Katarzyna Pawłowska na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Kolarka z Przygodzic w wyścigu szosowym ze startu wspólnego zajęła wysokie 11 miejsce. Polka przyjechała na metę w czubie mocno okrojonego peletonu, który stracił do trzyosobowej ucieczki - medalistek niespełna 30 sekund.













Trasa olimpijska, którą pokonywały kolarki liczyła 140 kilometrów, czyli maksymalnie tyle, ile jest dopuszczalne na tego typu imprezach w szosowym wyścigu ze startu wspólnego Pań. Pogoda nie rozpieszczała zawodniczki, które rywalizowały w strugach deszczu. Podczas wyścigu nie brakowało licznych prób oderwania się od peletonu, które jednak okazywały się nieskuteczne. Kiedy nie powiodły się kolejne ataki na pagórkowatych podjazdach wydawało się, że na mecie może decydować skuteczny finisz z peletonu, na co zapewne liczyła Kasia, która cały czas utrzymywała się bądź to na początku bądź w środku grupy. Tak się jednak nie stało. Około 40 kilometrów przed metą doszło do kluczowej, jak się później okazało, akcji. Na zjeździe, czyli tam gdzie kolarze jedynie sporadycznie decydują się na próby „odjechania” rywalom, zaatakowała Rosjanka Olga Zabelinskaya. Do tej zawodniczki szybko doszły inne, ale po defekcie Amerykanki zostały ostatecznie trzy kolarki. Oprócz wcześniej wspomnianej Zabelinskay’i - Holenderka Marianne Vos oraz wielka nadzieja gospodarzy Brytyjka Elizabeth Armistead. Warto w tym miejscu podkreślić, że Vos to tegoroczna triumfatorka Giro d’Italia i jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek w historii kobiecego kolarstwa szosowego. Grupa uciekinierek szybko uzyskała ok. 30-sekundową przewagę nad peletonem. Jeszcze ok 20 kilometrów przed metą można było mieć nadzieję, że peleton wrzuci, jak to często bywa, „piąty bieg” i dogoni uciekające zawodniczki. Tak się jednak nie stało. Rosjanka, Holenderka i Brytyjka dzięki wzorowej wręcz współpracy na ok 15 kilometrów przed metą powiększyły przewagę do blisko 50 sekund. Kiedy po kolejnych dziesięciu km różnica się nie zmniejszyła było już jasne, które kolarki zostaną medalistkami Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Ostatecznie pasjonującą walkę o zwycięstwo stoczyły Vos i Armistead. Wygrała Holenderka. Rosjanka Zabelinskaya nie mając już sił nie próbowała finiszować i zadowoliła się trzecią lokatą. Peleton dojechał do mety ze stratą 27 sekund. W czołówce widać było biało-czerwoną koszulkę Kasi, która ostatecznie zajęła 11 miejsce w końcowej klasyfikacji.



Występ Kasi Pawłowskiej należy zaliczyć do bardzo udanych. Pamiętajmy, że największe sukcesy odnosiła dotychczas na torze i chyba mało kto liczył na to, że będzie miała ona szansę skutecznie powalczyć o medal z blisko siedemdziesięcioma zawodniczkami, które wystartowały dzisiaj w Londynie. Tymczasem osamotniona Kasia (największe kolarskie nacje mogły wystawić - i tak też uczyniły - po kilka zawodniczek) poczynała sobie niezwykle dzielnie. Zajęła 11 lokatę i tylko Paulina Brzeżna cztery lata temu w Pekinie zajęła lepsze miejsce na olimpiadzie (ósme). Dla porównania skali sukcesu Kasi przypominamy, że nasi kolarze - Michał Kwiatkowski, Maciej Bodnar i Michał Gołaś – z którymi wiązano o wiele większe nadzieje, wczoraj totalnie zawiedli. Najlepszy z nich Michał Kwiatkowski zajął dopiero 60 pozycję.



Ze swojej strony Kasi gratulujemy udanego występu i dziękujemy za dostarczone emocje. Życzymy sukcesów w kolejnych startach i wierzymy, że występ na Olimpiadzie zaprocentuje w przyszłości jeszcze lepszymi wynikami!

Komentarze