Policja prześladuje starszych mieszkańców Przygodzic?

Wiem, że policjanci wykonują swoją robotę i po to są. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości, ale czasami nadgorliwość naszych stróżów prawa sprawia, że zastanawiam się czy aby nie są w swoich działaniach zbyt "ambitni". Posłużę się tutaj dwoma przykładami. Oba zdarzyły się na terenie gminy Przygodzic, oba z udziałem seniorów i oba zakończone badaniem alkomatem niewinnego rowerzysty. W obu przypadkach sposób badania pozostawia wiele do życzenia. W końcu senior - jak to senior - raczej nigdzie nie ucieknie, a zajeżdżanie mu drogi to jednak praktyka dość ryzykowna, nie wspominając o stresie, jaki taka nagła nagonka powoduje. Nie mam zamiaru nikogo tutaj piętnować, chcę zwrócić jednak uwagę na pewien problem. 

Każdemu, nawet i mnie, zabije mocniej serce, gdy w oddali widzi stojący patrol policyjny. I nie muszę przecież jechać ani pod wpływem, czy rażąco łamać przepisy, mogę po prostu spokojnie jechać: po bułki, do pracy, po cokolwiek. Kontrola policyjna to stres i tyle. Młodzi ludzie reagują na to spokojnie, ale starszemu człowiekowi może znacząco skoczyć ciśnienie. Wyobraźcie sobie teraz sytuację, że jedziecie chodnikiem i patrol policyjny zajeżdża Wam drogę. Nie wspomnę już o samej interwencji, która nastawiona jest wyraźnie na schwytanie rowerzysty "pod wpływem". A kierujący jednośladem? Może i starszy Pan, może jedzie ze sklepu, może od lekarza, może z apteki - trzeźwiutki, że hej. Efekt takiej kontroli: 0 nietrzeźwych, 1 przestraszony. Trzeba tutaj zauważyć, że gorliwość funkcjonariuszy, którzy chcą zadbać o bezpieczeństwo na drodze to nic złego. Niech dbają  o nasze bezpieczeństwo - ja uważam to za słuszne działanie, ale wciąż mamy wypadki samochodowe z udziałem mniej lub bardziej pijanych i jakoś ich nie udaje się schwytać. Wiadomo senior pod wpływem to dość łatwy łup: nigdzie nie ucieknie, rentka lub emerytura jest, to zapłaci. Ale chyba nie tędy droga. 

Sytuacja numer 2. Także z terenu gminy Przygodzice. Jedzie sobie spokojnie senior drogą do domu. Wlatuje po drodze do sklepu, bo seniorce potrzebny kalafior na obiad, bo zabrakło cukru winilinowego do wypieków, bo wieczorem przyjeżdża rodzina i trzeba kupić wino do poczęstunku. Wiadomo - wychodząc ze sklepu z winiaczem za pazuchą od razu jesteśmy narażeni na kontrolę, ale  czy musi ona być znów tak stresująca dla wspomnianego seniora? 

Policja zajeżdża drogę, może trochę łagodniej, jak w poprzednim przypadku, grzecznie informuje, że będzie badanie alkomatem i po kolejnej nieudanej próbie przeprasza mówiąc stare, sprawdzone: taka nasza praca. I owszem! Taka Wasza praca i pracujcie sobie. Nic mi do tego, ale zamiast zajeżdżać drogę następnym razem zatrzymajcie seniora w mniej "przypałowym" miejscu. Zasygnalizujcie, że będziecie go kontrolować, skoro nie był świadomy, że jedziecie za nim kilkaset metrów. Może warto by było przeprowadzić kontrolę nieco łagodniej niż w przypadku młodego człowieka, skoro senior może być schorowany (ten konkretny akurat nie był) ale przewidywać czasem warto. 

Mam nadzieję, że słowa tutaj napisane nie zostaną odebrane jako atak, a jako "dobra rada". 

Komentarze