Dziwne kotłowskie przypadki z dzwonami i dyszlem

Historia dotyczy co prawda Kotłowa w gminie Mikstat, ale "zahacza" też o Chynowę, a opowiedziana i spisana została przez Michała Sokołowskiego, wywodzącego się z Bogufałowa. W swoich "Wspomnieniach" będących opisem rodzinnych koligacji Sokołowski barwnie pisze o ciekawych przypadkach i zrządzeniach losu. Jeden z nich dotyczy dzwonów w kotłowskim kościele, drugi krzyża, z którego zrobiono dyszel do kieratu. Dziś trudno jest w to uwierzyć, ale znajdą się i tacy, którzy tę historię wezmą za pewnik. Zachęcam do krótkiej lektury "Wspomnień" urodzonego w 1903 (przynajmniej przez jakiś okres) mieszkańca naszej gminy. 









- Należałoby tyż zanotować takie wypadki  - pisze we "Wspomnieniach" Michał Sokołowski i dalej tłumaczy, że w czasie wojny (nie podaje której) Niemcy zabierali dzwony kościelne, także ten z kościoła w Kotłowie. Według Sokołowskiego nikt nie chciał się podjąć potrzaskania ich, ale do tej czynności miało się zgłosić trzech ewangelików Niemców ze Strzyżewa.

- Wizner mieszkający na początku wsi od strony Kotłowa, Kot, Sąsiad Kota mieszkający na drugim końcu wsi. Gdy już porozbijali te dzwony na kawałki (obecnie w Kotłowie są trzy dzwony, pierwszy z roku 1557, drugi z roku 1816, trzeci zabrany z Chynowej. Może część dzwonów kotłowskich ocalała w tym najstarszy, może je tylko zdjęto i nie połamano) - szuka w pamięci Sokołowski.

Jeden w wyżej wymienionych - Kot miał powiedzieć: "wielki Zygmunt cie zbudował a mały Kot sie rozdrapał" (pisownia oryginalna za Sokołowskim).

- I co się stało tej nocy! - przyszła nad okolicą i Strzyżewem burza i uderzył piorun w zagrodę Wiznera i w zagrodę Kota - czytamy dalej we "Wspomnieniach'.

Drugi podobny przypadek zdaniem Sokołowskiego miał mieć miejsce podczas drugiej wojny światowej (tutaj już podaje której) w Strzyżewie Małolepsza.

- Stał tam przydrożny krzyż ufundowany przez Walentego Skolarskiego. Niemy postanowili go usunąć, nikt tego nie chciał uczynić wyjątkiem Niemca Oskara Stache. Z drzewa tego krzyża, Stache zrobił dyszel do kieratu. W krótkim czasie, podczas pracy kieratu, wpadł do niego ojciec Stachego i poniósł śmierć - pisze Sokołowski.

Próbowałem zasięgnąć wiedzy u starszych mieszkańców gminy i zapytać ich o prawdziwość przytoczonych we "Wspomnieniach" rewelacji. Nie udało mi się ich potwierdzić. W gazetach z czasów wojny trudno jest znaleźć cokolwiek na temat "śmierci poniesionej przez ojca Stachego", bo zwyczajnie gazet w czasie wojny nie było. Pozostaje mi zatem czytać ten fragment "Wspomnień" z lekkim dystansem i świadomością, że te historie jednak mogły się naprawdę wydarzyć.


"Wspomnienia" to spisana pamiątka rodzinna po Michale Sokołowskim (1903-1991). Za udostępnienie pozycji dziękuję Panu Henrykowi Jędraszczykowi z Ostrowa Wielkopolskiego.




Komentarze