Policjanci mieli prawo strzelać do agresywnego mieszkańca Wysocka Małego

6 maja 2016 roku do awantury domowej wezwano patrol policji. Dwóch funkcjonariuszy zapamięta tę służbę do końca życia. Krewki 57-latek z ulicy Jankowskiej najpierw wybił siekierą szybę radiowozu od strony kierowcy, a następnie szedł w stronę policjantów, którzy oddalili się kilkadziesiąt metrów od posesji agresora. Strzelili czterokrotnie w powietrze w celu ostrzeżenia mężczyzny, ale ten nadal zbliżał się do nich. Gdy w odległości 2-3 metrów podnosił siekierę na władzę padły dwa strzały. Jeden z nich był celny. Śledztwo w tej sprawie umorzono. Prokuratura zarzuca 57-latkowi czynną napaść na policjanta oraz zniszczenie mienia na rzecz ostrowskiej policji. Grozi mu 10 lat więzienia. Z tego dnia mężczyzna niewiele pamięta.


Prokuratorzy odtworzyli przebieg zdarzeń z 6 maja 2016. Policjanci zostali wezwani do awantury domowej przy jednej z posesji przy ulicy Jankowskiej w Wysocku Małym. Kompletnie pijany mężczyzna nie pamięta tego dnia. Całe zajście widzieli natomiast sąsiedzi oraz jego żona. Funkcjonariusze podjechali pod wspomnianą posesję, gdy mężczyzna rąbał drewno siekierą. Wizyta funkcjonariuszy wezwanych po tym, jak zachowywał się mówią oględnie „niestosownie” bardzo mu się nie spodobała. Ruszył w stronę mundurowych, którzy razem z żoną czekali na mostku przy wjeździe do posesji.



Zamachnął się i z całym impetem wybił trzymaną w ręku siekierą boczną szybę radiowozu od strony kierowcy. Pojazd oddalił się na odległość około 20 metrów. Agresor zbliżał się do radiowozu. Policjanci polecili żonie 57-latka, aby ta została w środku. Wyszli do mężczyzny, który podchodził do nich. Krzyczał, że ich „zajeb**. Padły także inne agresywne słowa, których tutaj przytoczyć nie możemy. Policjanci strzelili ostrzegawczo w powietrze. Krzyczeli też, że mężczyzna ma stać i porzucić siekierę. Mieszkaniec ulicy Jankowskiej nie reagował. W sumie jeden z funkcjonariuszy strzelił ostrzegawczo trzy razy, drugi raz. Oboje mieli broń Walther P99. 



Kluczowe dla śledztwa Prokuratury Rejonowej w Ostrowie były ostatnie chwile przed dwoma ostatnimi strzałami: mężczyzna zbliżał się. W ręku trzymał siekierę. Zamachnął się. Wtedy padły dwa strzały. Jeden celny. Jeden z funkcjonariuszy postrzelił agresora w kolano. Dopiero wtedy krewki 57-latek odpuścił. Co ciekawe: mężczyzna był tak pijany, że nie poczuł kuli w nodze. Z relacji świadków wynika, że schylił się, by ….podciągnąć sobie spodnie, które mu spadły. Użycie broni w tym przypadku było zdaniem prokuratury koniecznością. 



Trafił do aresztu, skąd go zwolniono. Teraz w domu czeka na proces. Za czynną napaść na policjanta grozi mu 10 lat więzienia. Odpowie także za zniszczenie mienia KPP Ostrów Wielkopolski.

Komentarze