Drogi, drogi i jeszcze raz drogi

Temat inwestycji drogowych w gminie Przygodzice poruszany został na łamach naszego serwisu już niejednokrotnie. I słusznie, bo żaden inny nie wywołuje takich emocji. Chyba każdy mieszkaniec naszej gminy mógłby godzinami rozmawiać o tym jakie nasze drogi są dziurawe, jakie prace są aktualnie prowadzone itd.






Ze zrozumiałych względów obecnie tematem nr jeden jest budowa drugiego etapu obwodnicy Ostrowa Wielkopolskiego, która w sporej mierze przebiegać będzie przez naszą gminę. Najchętniej o tym chyba rozmawiają mieszkańcy Przygodzic. Jedni cieszą się, że w końcu ruch w tej miejscowości będzie o wiele mniejszy i co za tym idzie wzrośnie poziom bezpieczeństwa. Inni się martwią, bo obwodnica w ich mniemaniu może być zmienną obniżającą szeroko rozumianą atrakcyjność Przygodzic.

Sporo emocji wywołują również rozmowy na temat naszych dróg powiatowych, a wszystko to za sprawą inwestycji przeprowadzanych w tym roku, o których już tutaj pisaliśmy. Niewątpliwie możemy być z tego powodu zadowoleni, choć zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie wybrzydzał, że droga za wąska bądź chodnik za szeroki. Na marudne osoby nikt jeszcze „złotego środka” nie znalazł. Z reguły są to ci, do których idealnie pasuje fraza „nie pamiętał wół jak cielęciem był”. Swego czasu nie mieli nawierzchni asfaltowej, dzisiaj nie zadowoliłaby ich nawet autostrada.

Liczne dyskusje prowadzi się na temat dróg gminnych i jak sama nazwa tychże dróg wskazuje, za ich utrzymanie odpowiada gmina. A że budżet naszej gminy nie należy do największych w Polsce to i zakres prac nie może być taki jaki wszyscy byśmy sobie tego życzyli. Faktem jest jednak, że stosunkowo dużo dróg gruntowych zostało w ostatnich latach zasfaltowanych bądź położona została na nich kostka. Szkoda tylko, że gdy powstaną już na nich dziury z reguły łatane są byle jak i jak najniższym kosztem. Wbrew pozorom oszczędności są znikome, bo dziury i tak w tych miejscach pojawią się ponownie bardzo szybko.

I tym sposobem dochodzimy do dróg wojewódzkich (prywatne i krajowe pomijam w tym artykule zupełnie). Jeden z drugim może rzec – a co nas one obchodzą, czy my w ogóle takowe posiadamy? Owszem, choć przez teren gminy przebiega ich raptem kilka kilometrów. Temat drogi wojewódzkiej w jednej miejscowości przewija się naokrągło. Emocje z reguły sięgają tam zenitu. Ten i ów jest tak sfrustrowany jak statystyczny polski kierowca po notorycznym wjeżdżaniu samochodem w głębokie dziury powstające po długiej i mroźniej zimie. Miejscowością, w której toczone są takie wielogodzinne dysputy, jest Czarnylas. Leży on przy drodze wojewódzkiej nr 444  Krotoszyn – Ostrzeszów.

W tym momencie należy się zastanowić czy gmina ma jakiś wpływ na stan utrzymania drogi wojewódzkiej? Z pozoru wydaje się, że nie ma żadnego. Pieniądze pochodzące z naszych wspólnych podatków, a przeznaczone na ten cel, przekazywane są bowiem przez rząd bezpośrednio do Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu, a następnie trafiają do Dyrekcji Dróg Wojewódzkich. Odpowiedzialny za ich stan jest Marszałek Województwa Wielkopolskiego. Gmina nawet za własne pieniądze nie może dokonywać modernizacji i napraw bez zgody województwa wyrażonej w postaci uchwał rad. Może natomiast na bieżąco monitować w w/w instytucjach wszelkie uszkodzenia bądź deklarować, w przypadku przygotowywanych projektów, partycypację w kosztach.

Jak wyjaśnia radny naszej gminy Aleksander Pawłowski mieszkańcy Czarnegolasu są zawiedzeni, bo projekt przebudowy odcinka drogi w ich miejscowości został przygotowany, a jego wykonanie nie doczekało dotychczas realizacji. Pierwotnie wszyscy myśleli, że przebudowa nastąpi w 2010 roku, bowiem projekt miał zostać przygotowany do 15 lipca 2009 roku. Ze względów czysto proceduralnych termin ten uległ jednak dość znacznemu opóźnieniu. Sprawa zakończyła się ok. 15 grudnia 2009 roku, kiedy to został on przekazany do Marszałka Województwa Wielkopolskiego. Pozostało już tylko sfinansowanie całej inwestycji. Sęk w tym, że budżet na 2010 rok został ustalony pod koniec listopada 2009 roku, a przekazanie projektu po tym terminie spowodowało automatycznie wstrzymanie wszelakich prac w tym zakresie. Należy mieć tylko nadzieję, że w przyszłym roku sprawy potoczą się o wiele szybciej, a i gmina dołoży więcej starań, aby ta inwestycja drogowa została szybko zakończona. Jak się bowiem dowiedzieliśmy gmina, przez cały okres - od pierwszego spotkania z przedstawicielem Zarządu Województwa Wielkopolskiego, nie była zainteresowana jakąkolwiek partycypacją kosztów. Nawiasem mówiąc jeśli na jej terenie znajduje się droga wojewódzka to w przypadku wszelakich planów inwestycyjnych z tym związanych z inicjatywą powinien wychodzić wójt. Radny Pawłowski nie ukrywa lekkiego żalu do niego. „Jeżeli wójt zaakceptowałby finansowanie (kosztów przebudowy –przyp. autora) w promilu, bo taka była propozycja pierwotna tej inwestycji, to władze Urzędu Marszałkowskiego może również przychylniej reagowałyby na tą inwestycję i realizacja projektu mogłaby szybciej ulec zakończeniu” - stwierdza. Ciężko nam stwierdzić, czy tak by się stało, tym bardziej, że wszelkie „widoczne” prace i tak nie mogłyby zostać wykonane w tym roku. Faktem jest jednak, że „przyszyły-nowy” albo i „przyszły-stary” wójt, w zależności od wyników wyborów samorządowych, powinien znacznie bardziej intensywnie działać na tym polu. 







Komentarze