Kim jestem?

Gdy pytają mnie: kim jestem? Odpowiadam, że człowiekiem. Nazywam się Tomasz Wojciechowski i jestem takim samym mieszkańcem gminy, jak Ci, którzy zadają to pytanie. Mam takie same prawa wyborcze jak Oni. Jakim prawem oceniam innych i robię to z "łatwością"? A takim, że żyjemy w wolnym kraju i możemy mówić, co nam tylko ślina na język przyniesie. Co osiągnąłem? W zasadzie nic. Poza tym, że przez 5 lat funkcjonowania bloga odwiedzono nas ponad 400 000 razy. Co chcę osiągnąć? Myślę, że jeszcze więcej. Chcę, aby ktoś w przyszłości miał pogląd na to, co teraz dzieje się w naszej pięknej gminie. Jeśli ktoś nazywa mnie "zakompleksionym pseudodziennikarzem" m.in. dlatego, że osoba z jego najbliższego otoczenia w poprzednich wyborach przegrała w demokratycznym głosowaniu, to chyba coś jest nie tak. Nie jestem hejterem, bo wszystkie opinie wyrażam podpisując się z imienia i nazwiska. To, że krytycznie podchodzę do pewnych spraw jest chyba całkiem inną kwestią. Szanuję każdego. Także byłego wójta, na którego głosowałem w 2010 roku. Co do poszanowania prywatności: osoba, która po raz trzeci ubiega się o publiczne stanowisko powinna chyba wiedzieć, że prywatności się wyzbywa. Za kim, lub za czym jestem? Za szeroko pojmowaną "normalnością", a przeciwko chamstwu i kołtunerii. Za tym, że każdą nawet najbardziej wrażliwą kwestię mogę poruszyć rozmawiając z kimś oko w oko lub na forum publicznym. Przeciwko temu, że na spotkaniu wyborczym ktoś w moim towarzystwie milczy, a dzień później w swoim bastionie nazywa mnie niemal dywersantem. Powtarzam: jestem za normalnością, a tą  (na dziś) może mi zapewnić tylko jeden kandydat na wójta i nie chodzi tutaj o osobiste lub polityczne sympatie, a o czyste ludzkie relacje. Z pozdrowieniami. Redaktor Wojciechowski. 

Komentarze