Aktywny wypoczynek na dwóch kółkach

Lato dobiega końca, co oczywiście nie oznacza, że słonecznych dni już nie będzie. Jako zwolennicy aktywnego wypoczynku chcieliśmy zachęcić wszystkich adeptów rowerowych przejażdżek do wypróbowania licznych tras rowerowych jakie znajdują się w naszej okolicy. W niniejszym artykule przybliżamy Wam szlak niebieski, który jest niezwykle atrakcyjny dla miłośników dłuższych wypadów rowerowych. Piszemy również sporo o tym jak ważne jest prawidłowe odżywianie oraz zaopatrzenie się w odzież rowerową.





O trasach rowerowych znajdujących się w okolicy możemy się pobieżnie dowiedzieć chociażby z publikacji „Walory turystyczno-krajoznawcze gminy Przygodzice” autorstwa Roberta Kaczmarka i Waldemara Bliźniaka. Ciekawą propozycją jest przewodnik przygotowany przez PTTK Ostrów Wielkopolski „Okolica w kieszeni – praktyczny przewodnik po szlakach okolic Ostrowa Wielkopolskiego.” Co prawda jego nabycie będzie możliwe dopiero na początku września (na stronie internetowej Urzedu Miejskiego w Ostrowie Wielkopolskim 19 sierpnia zamieszczono nieprawdziwą informację, jakoby przewodnik był już dostępny), jednak dzięki wydawnictwu Plan udało się nam zapoznać z ofertą w/w publikacji. Trasy rowerowe zostały tam szczegółowiej opisane. Znajdują się w nim również mapki (z podaniem czasów i długości tras), zdjęcia i opisy krajoznawcze. Chcieliśmy jednak przybliżyć Wam szczegółowiej niebieski szlak rowerowy z Ostrowa Wielkopolskiego do Mojej Woli, chociażby z uwagi na fakt, że w zdecydowanej większości przebiega on przez gminę Przygodzice.

Sama trasa liczy 64,5 kilometra. Ze względu na to, że znajdują się na niej drogi piaszczyste (3 km) nie jest przeznaczona dla osób, które chciałyby się wybrać na wycieczkę rowerem szosowym. Początek szlaku znajduje się na dworcu PKP w Ostrowie Wielkopolskim. Udajemy się w kierunku południowym ul. Dworcową i Towarową do Ronda Sybiraków. Na nim skręcamy na Odolanów i następnie przed wiaduktem w lewo na ul. Kopernika. Kilkaset metrów dalej skręcamy w prawo w ul Piastowską. Przed wieżą ciśnień, na krzyżówce ponownie w prawo. Jedziemy drogą główną (pod górę, następnie zjazd w dół w lewo ul. Mylną, drogą z pierwszeństwem przejazdu w lewo ul. Budowlaną, a następnie w prawo ul. Staroprzygodzką). Za kościołem skręcamy w lewo w ul. Brzozową, skąd dojeżdżamy do krajówki Poznań – Katowice. Skręcamy w prawo, a następnie w lewo w ul. Południową. Ze względu na fakt, iż w/w trasa jest ruchliwa i niezbyt atrakcyjna proponujemy od tego momentu rozpocząć nasz wypad szlakiem niebieskim. Tym bardziej, że z Przygodzic do ul. Południowej możemy dotrzeć ścieżką rowerową. Nie ma sensu jechać do centrum Ostrowa, aby po chwili się wracać. Dojeżdżamy do skrzyżowania z ul Kamienną, na którym skręcamy w prawo. W Wysocku Małym na kolejnym skrzyżowaniu skręcamy w lewo, zjeżdżamy w dół (nie udajemy się w kierunku Przygodzic), a następnie na zakręcie skręcamy w prawo w drogę najpierw asfaltową, a potem gruntową (ul. Chynowska). Po kilkuset metrach możemy podziwiać okoliczne łąki, a po kolejnych kilku kilometrach dojeżdżamy do skrzyżowaniu z drogą asfaltową w Chynowej Na nim skręcamy w lewo, a za chwilę w prawo w kierunku Przygodziczek. Czeka nas krótki odcinek pod górę. Jadąc cały czas drogą asfaltową dojeżdżamy do Przygodziczek. Na tamtejszym skrzyżowaniu musimy skręcić w prawo. Pamiętajmy o tym albowiem nie ma przed nim oznaczenia o skręcie. Co prawda zatrzymując się na skrzyżowaniu zauważylibyśmy na drodze biegnącej w prawo oznaczenie szlaku, jednak nie zatrzymując się, jadąc z rozpędu drogą główną, dojechalibyśmy do Mikstatu. Mijając Przygodziczki  dojeżdżamy do lasu. Drogami leśnymi trafiamy do krzyżówki. Warto jednak ciut wcześniej zrobić sobie krótki odpoczynek, a to chociażby dlatego, że po lewej stronie znajdują się ławeczki i stoliki. Posilając się możemy podziwiać widoki i wsłuchiwać w ciszę leśną. Następnie jadąc już drogą asfaltową przecinamy (kierując się prosto) drogę krajową nr 11, a za chwilę przejazd kolejowy. Za dawną leśniczówką skręcamy w dobrze znaną większości mieszkańcom drogę leśną prowadzącą do Antonina. Musimy uważać, aby nie jechać aż do samego Pałacyku. Chwilę wcześniej znajduje się bowiem rozwidlenie dróg. Na nim skręcamy lekko w prawo. Dojeżdżamy do drewnianego mostku, przeprowadzamy rower i po kilkuset metrach na krzyżówce skręcamy w prawo (kierując się w lewo wyjechalibyśmy w ok. Ośrodka Rekreacyjno-Wypoczynkowego „Lido”). Kilkaset metrów jedziemy ulicami  Antonina, po czym znowu wjeżdżamy w drogę gruntową prowadzącą przez las do Ludwikowa. Mijając zabudowania dojeżdżamy do skrzyżowania, na którym skręcamy w prawo i podążając już drogą asfaltową udajemy się do Dębnicy. Droga z pierwszeństwem przejazdu skręca w prawo, my kierujemy się natomiast w lewo i jedziemy cały czas prosto (nie skręcamy na kolejnej krzyżówce na Czarnylas) w kierunku Odolanowa. Drogą przez las opuszczamy gminę Przygodzice. Dojeżdżamy do Huty, gdzie na najbliższym możliwym skrzyżowaniu skręcamy lekko w prawo (nie jedziemy główną na wprost). Po kilkuset metrach jesteśmy już na trasie biegnącej z Jankowa Przygodzkiego do Odolanowa. Udajemy się nią i po kilku kilometrach skręcamy na krzyżówce (Świeca-Odolanów) w prawo. Proponujemy w tym momencie nieco zboczyć ze szlaku, przejechać przez rondo do centrum i skręcić w lewo na Sośnie (szlak niebieski nakazuje skręcić przed rondem w lewo w ul. Spokojną, następnie w prawo w ul. Borowiecką, na skrzyżowaniu skręcić w lewo w ul. Kaliską, a następnie w lewo w kierunku Sośni). Będąc ponownie na omawianej przez nas trasie rowerowej dojeżdżamy do Bonikowa, gdzie pokonujemy zakręt w prawo. Udajemy się do Garek. Należy uważać, aby nie podążyć drogą główną, która odbija w lewo (my jedziemy prosto, oznaczenie miejscowości jest z tego miejsca dobrze widoczne). Za przejazdem kolejowym skręcamy w lewo w kierunku Bogdaja. Pod koniec miejscowości, za Zakładami Górnictwa Nafty i Gazu, skręcamy w lewo – najpierw w polną, a za chwilę w leśną drogę do Młynika. Niby skręt jest dobrze oznakowany, ale naszym redaktorom kilkakrotnie zdarzyło się je ominąć i pojechać do Bogdaja, dlatego prosimy zwrócić baczną uwagę. Jeśli miniemy tablicę oznajmiającą koniec Garek tzn., że musimy zawrócić. Droga leśna miejscami jest bardzo piaszczysta. Przejazd rowerem krosowym na tym krótkim odcinku może być mocno uciążliwy. Dojeżdżając do skrzyżowania z drogą asfaltową skręcamy w prawo, a na następnej krzyżówce w lewo. W Mariaku, po ostrym skręcie w prawo, znajduje się leśniczówka. Mijając ją należy pojechać prosto w drogę gruntową. Jest to najbardziej newralgiczny punkt trasy rowerowej. Znak oznaczający niebieski szlak rowerowy jest widoczny dopiero jak się w tą wąską dróżkę gruntową wjedzie. Co prawda nawet jeśli ją ominiemy i pojedziemy dalej drogą asfaltową to dotrzemy do Sośni, a z niej łatwo znajdziemy drogę do Mojej Woli. Jadąc jednak zgodnie z wytyczonym szlakiem po chwili napotykamy ścieżkę przyrodniczą „Moja Wola”, a po kolejnych dwóch kilometrach omawiana przez nas trasa rowerowa się zakończy.

O tym jak ważne jest przestrzeganie pewnych zasad w trakcie jazdy na rowerze wie każda osoba, która pokonywała dłuższe dystanse. Wielokrotnie przejeżdżaliśmy trasy ponad stu kilometrowe i możemy zapewnić, że aby nie być u kresu wycieczki skrajnie wyczerpanym (jechać na tzw. „ostatnich nogach”) należy pedałować w miarę równym tempie (unikać „szarpania” oraz jechania szybciej niż pozwalają na to nasze własne możliwości) i prawidłowo się odżywiać. Udając się na wycieczkę zaopatrzmy się w bidon/y. Jeśli jest możliwość zamontowania przy rowerze dwóch to jeden napełnijmy wodą niegazowaną, a drugi napojem izotonicznym (postawa). Wypijanie litru płynu na trasie 100 kilometrowej to absolutne minimum. Nawet jeśli nie chce nam się pić to uzupełniajmy regularnie płyny, bo w przypadku gdy się do tego nie dostosujemy konsekwencje będą olbrzymie. Warto również stanąć po drodze przy jakimś sklepie i uzupełnić niedobór płynów. Odradzamy picia soków owocowych. To nic nie pomaga! Spotkaliśmy się również z osobami, które udając się na wyprawę zabierały termos… kawy. Jest to już totalne nieporozumienie, chociażby ze względu na fakt, że kawa strasznie wypłukuje magnes. Oprócz napoi równie ważne jest spożywanie odpowiedniego pokarmu. Zanim udamy się na szlak zjedzmy w miarę syty posiłek (nie przesadźmy jednak zanadto, bo będziemy ociężali i w ogóle nie będzie się miało ochoty na wypad. Zjedzmy coś o niskim indeksie glikemicznym np. marchewki, pomidory, aby "długo trzymało"). Już po godzinie jazdy powinniśmy coś spożyć. Warto zabrać kilka bananów, które spożywane w równych odstępach czasu dostarczają organizmowi wystarczającą ilość energii. Bardzo dobrym pomysłem jest konsumpcja (umownie co godzinę) żelów energetycznych. Jeśli nie mamy napiętego terminu warto sobie w połowie trasy zrobić kilkunasto/kilkudziesięcio minutowy odpoczynek. W tym czasie albo spożyjmy posiłek w napotkanej na trasie restauracji albo skonsumujmy prowiant przygotowany wcześniej w domu. Mogą być to bułki z dżemem czy serem (nie zabierajmy kiełbasy!). Chcielibyśmy również zwrócić uwagę na bardzo powszechne wśród rowerzystów spożywanie snickersów, marsów i innych tego typu batonów. Jeśli już koniecznie chcemy je zabrać to „opychajmy” się nimi pod koniec naszej eskapady. Dają one „mocnego kopa”, ale bardzo krótkotrwałego. Dzieje się tak, ponieważ batony te dostarczają mnóstwa cukru i tym samym fundujemy sobie potężny zastrzyk insuliny do krwi (nie wykańczajmy naszej trzustki, która ją wytwarza;)) Potem jednak stajemy się wypompowani. Nie ma dla rowerzysty nic gorszego niż nagłe skoki cukru i insuliny – zjazd glikemiczny gwarantowany!

Planując dłuższy wyjazd warto zapoznać się z prognozą pogody. Lepiej opuścić sobie wypad, kiedy zapowiadane są na ten dzień niekorzystne warunki atmosferyczne. Szukanie schronienia przed burzami czy też jazda w deszczu nie należy do przyjemności. Przymierzając się do pokonywania dłuższych tras warto odpowiednio się do tego przygotowywać. Stopniowo zwiększajmy sobie ilość pokonywanych kilometrów. Tym samym przyzwyczaimy organizm do wytężonego wysiłku fizycznego.

Kto wie, może znajdą się i tacy, którzy wybiorą się na „IV Krotoszyńską Setkę Rowerową” (trasa liczy 100 km) współorganizowaną przez Urząd Miejski w Krotoszynie i tamtejszy oddział PTTK. Impreza ta będzie miała miejsce 17 września, zgłoszenia należy jednak składać w nieprzekraczalnym terminie do 6 września. Oczywiście istnieje możliwość wcześniejszego przyjazdu w piątek i rezerwacji noclegu w dniu 16 września w schronisku szkolnym ZSP nr 1 w Krotoszynie na ul. Mickiewicza 11. Więcej informacji na ten temat znajduje się m.in. na stronie http://ktrsigma.com.pl/ w zakładce regulaminy. Dla zwolenników ciut krótszych tras proponujemy wycieczki organizowane przez Klub Turystyki Kolarskiej „BICYKL – 1977” (Rajd Rowerowy „Święto Roweru” odbędzie się w tym roku 24 września) oraz ostrowski PTTK (50 Ogólnopolski Rajd „Jesień Chopinowska” będzie miał miejsce między 9 a 11 września).  

Na zakończenie jeszcze krótka wzmianka o odzieży i innych akcesoriach rowerowych. Jeśli dysponujemy odpowiednią gotówką warto wybrać się do któregoś sklepu rowerowego i kupić sobie parę gadżetów. Poza kaskiem, który poprawia nasze bezpieczeństwo, warto zaopatrzyć się w okulary, które chronią nasze oczy nie tylko przed słońcem, ale również przed owadami.  Podstawą jest zakup spodenek rowerowych - warto zakupić te z wyższej półki. Im lepsze wkładki one posiadają tym większy komfort podczas długich wypraw. Możemy być wtedy pewni, że tylna część naszego ciała nie będzie nas boleć. Niezorientowanych informujemy, że nie zakłada się bielizny pod spodenki kolarskie! Warto również zaopatrzyć się w koszulkę, która nie tylko nie powoduje, że po kilku kilometrach jazdy ociekalibyśmy potem, ale również posiada funkcjonalne kieszonki, które zmieszczą banany, żele, kanapki i inne przygotowane przed podróżą odżywki. Możemy również zakupić buty rowerowe. Ale jeśli się na to zdecydujemy, to konieczny jest również zakup pedałów z zatrzaskami. Tym samym jadąc nie ma możliwości odrywania nóg od pedałów i tracimy mniej energii. Na początku pozostaje tylko kwestia przyzwyczajenia się do wpinania i wypinania butów do pedałów, tak aby przy pierwszym skrzyżowaniu nie zaliczyć upadku :). Jeśli ktoś lubi gadżety może również postarać się o licznik rowerowy z pulsometrem. Jest to przydatne szczególnie osobom pokonującym długie trasy. Dobrze ustawione strefy w takim liczniku pozwalają szybko zorientować się ile dotychczas spaliło się kalorii i jaki jest ich deficyt. O wiele łatwiej wtedy kontrolować spożywanie płynów i posiłków.



Komentarze

  1. Ciekawy opis. Swoją drogą ostatnio podróżowałem sporo czarnym szlakiem. Ciekawy, ale nie polecam jeżdżenia tamtędy rowerem z cienkimi oponami. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, jeśli jeszcze takie upalne dni przygodzickie będą, to aż człowiekowi nie chce się wierzyć, że lato dobiega końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i po upałach.... Jak to mówią "już po lecie".....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz


Zanim coś skomentujesz przeczytaj uważnie, co mamy Ci do powiedzenia:

1) Komentarze naszych czytelników są ich własną opinią, za którą administratorzy jak i moderatorzy serwisu
www.gminaprzygodzice.info
(www.gminaprzygodzice.blogspot.com) NIE ODPOWIADAJĄ!

2) Wpisując komentarz musisz mieć świadomość, że za niego odpowiadasz!

3) Wszelkie groźby słowne oraz nadużycia będą egzekwowane prawnie!

4) Używanie wulgaryzmów zabronione!

5. Jeśli zamieścisz komentarz akceptujesz regulamin komentowania, zamieszczony powyżej.