Z piłką w kołysce - rozmowa z Adrianem Dąbrowskim

„Pamiętam czasy podstawówki, kiedy to połowę czasu spędzało się w szkole, a drugą połowę na boisku” – mówi Adrian Dąbrowski (ur. 1989 r.), utalentowany napastnik TP Ostrovii 1909 i rodowity Przygodziczanin. Zaczynał grać w wieku trzech lat, teraz po udanej inauguracji sezonu piłkarskiego 2010/2011, o Adrianie pisze się i mówi sporo.




Tomasz Wojciechowski:  Zaczynałeś grać w piłkę nożną pewnie jak każdy z nas – „liga podwórkowa”, granie wspólnie z kolegami na prowizorycznych boiskach, mecze (wydawać by się wtedy mogło „o wszystko”). To był twój pierwszy kontakt z piłką?

Adrian Dąbrowski:  Już gdy miałem trzy lata kopałem piłkę. Oczywiście nie mogę tego pamiętać, ale znam to z opowieści rodziców. Zaczynałem tak jak chyba każde dziecko w Polsce – piłkę kopałem tak jak wspomniałeś wspólnie z kolegami. Zazwyczaj działo się to na szkolnych lub osiedlowych boiskach. Pamiętam, że na boisku przy szkole podstawowej zawsze jedna przemiła pani zabierała nam piłkę, kiedy tylko wpadła na teren jej posesji. Większości z tych piłek już nigdy nie widzieliśmy na oczy. Czasami ktoś dostał nową piłkę na święta, bądź urodziny i w tym samym dniu lądowała za płotem. To był ból, na te piłki przez te wszystkie lata nasi rodzice i my sami straciliśmy chyba miliony… (śmiech).

T.W.:  Ile miałeś lat, kiedy stwierdziłeś, że piłka nożna jest właśnie „tą” dyscypliną sportową?

A.D.: Myślę, że było to w czasach szkoły podstawowej. Miałem wtedy może 12, a może 13 lat. Pamiętam czasy podstawówki, kiedy to połowę czasu spędzało się w szkole a drugą połowę na boisku.

T.W.: Gdzie zaczynałeś swoją „profesjonalną” karierę piłkarską?

A.D.: Grę w profesjonalną piłkę rozpocząłem swoimi występami w mojej rodzimej Baryczy Przygodzice. Miałem wtedy chyba 16 lat. Dziś tej drużyny już nie ma….

T.W.: Czy to wtedy właśnie strzeliłeś swoją pierwszą „profesjonalną” bramkę?

A.D.:  Tak, pamiętam ją doskonale. To był mecz w kaliskiej klasie A, nasza Barycz grała z drużyną Zawiszy Sośnie. Strzeliłem wtedy bramkę głową po dalekim wyrzucie z autu w pole karne. Do dziś pamiętam, że o wiele wcześniej jeździłem z Baryczą na mecze sparingowe. Już jako 15-latek strzelałem gole, ale żeby grać w klasie A trzeba było mieć skończone 16 lat. Pamiętam, że ta pierwsza strzelona bramka była w chwilę po tym, jak przekroczyłem 16 rok życia.

T.W. Ostatnie dwa sezony (2008/2009 oraz 2009/2010) spędziłeś w Baryczy Janków Przygodzki. Jak wspominasz tamten okres?

A.D.:  Sezon, który niedawno się zakończył (2009/2010) był zdecydowanie moim najlepszym sezonem w całej piłkarskiej „karierze”. Wszystko tam grało jeśli chodzi o organizację zespołu. Wspólnie z chłopakami zajęliśmy w końcu 4. miejsce w tabeli. Jeśli chodzi o mnie, to nie był to dla mnie sezon tak udany, jak poprzedni (2008/2009 przyp. red). Wtedy to strzeliłem aż 19 bramek. Podczas drugiego mojego sezonu w Baryczy tylko 9 razy pokonałem bramkarzy drużyn przeciwnych. Trzeba jednak pamiętać, że kaliska klasa okręgowa składała się w ubiegłym sezonie z wielu wyrównanych zespołów. Kilka z nich postawiła sobie za cel awans do IV ligi, i dwa z nich z tego awansu mogło się później cieszyć. My w Baryczy Janków Przygodzki stworzyliśmy zgrany kolektyw i to się chyba najbardziej liczy.

T.W.: Czy po tym sezonie miałeś propozycję przejścia do innych zespołów? Któraś z drużyn grających np. w czwartej lidze proponowała Ci przejście do jej szeregów?

A.D.: Miałem propozycje z 2 klubów z 4 ligi. Kontaktowali się ze mną telefonicznie działacze Centry Ostrów.  Z informacji od prezesa Baryczy Janków Przygodzki wiem, że do klubu zgłosiła się także  Stal Pleszew, ale był to tylko kontakt z klubem, nie ze mną.

T.W.: Myślałeś poważnie o przejściu do którejś z tych drużyn?

A.D.: Centry nie brałem pod uwagę; A tak jak mówiłem działacze Stali Pleszew kontaktowali się nie ze mną bezpośrednio, lecz z klubem.

T.W.:  W pierwszym meczu nowego sezonu 2010/2011 strzeliłeś aż trzy bramki. Hat-trick od razu na początek to według Ciebie idealna inauguracja sezonu?

A.D.: W ubiegłym roku na inaugurację sezonu mój pierwszy występ (wówczas w Baryczy Janków Przygodzki – przyp. red) także był udany. Strzeliłem dwie bramki. Teraz w meczu z CKS-em Zbiersk udało mi się strzelić aż trzy. Faktycznie początek sezonu mogę zaliczyć do udanych.  Skupiam się jednak na tym, by taką dyspozycję strzelecką utrzymać do końca sezonu. Być może dołożę też cegiełkę i Ostrovia w najbliższym sezonie będzie już grać w 4. lidze….

T.W.: Myślisz oczywiście o profesjonalnej karierze gdzieś wyżej….

A.D.: Na pewno każdy kto zaczyna grac w piłkę z czasem marzy o profesjonalnej karierze. Nikt jednak nie wie jak to się potoczy. Myślę,  że małymi kroczkami uda sie „zahaczyć” o jakąś wyższą klasę rozgrywkową niż okręgówka czy 4 liga.

T.W.: Grałeś z chłopakami z Baryczy dwa sezony. Teraz z wieloma z nich spotkasz się oko w oko na boisku – tym razem po drugiej stronie barykady. Podejrzewam, że żadnych sentymentów nie będzie?

A.D.: Wszystkich znam bardzo dobrze i z większością spotykam sie na co dzień. Myślę, że na meczu jak to na meczu - oni będą grali o zwycięstwo Baryczy, ja o zwycięstwo Ostrovii. Pewnie trochę od obrońców Baryczy, jako napastnikowi, mi sie dostanie….

T.W.: Co sądzisz o powstającym właśnie Orliku w Przygodzicach, gdzie aktualnie mieszkasz i skąd pochodzisz? To tylko kwestia tego, że „będzie w końcu gdzie pograć”, czy raczej „będzie gdzie szkolić młodzież”?

A.D.: Najwyższy czas! Uważam, że Orlik powinien tu powstać już dużo wcześniej. Przygodzice to największa wioska w gminie a nie ma tu żadnego! boiska,  które nadaje się do gry w piłkę.  Co za tym idzie nie ma tu żadnej drużyny zgłoszonej do rozgrywek choćby B-klasowych. Orlik to świetna sprawa. Wiadomo, że dla jednych będzie to możliwość pogrania sobie towarzysko, dla innych możliwość trenowania. Gdy już powstanie to na pewno można by było pomyśleć i zorganizować jakieś zajęcia dla młodzieży w Przygodzicach. Kto wie, może to w przyszłości zaprocentuje….


Komentarze

Archiwum BLOGA

Pokaż więcej

Jesteśmy też na Instagramie