To były święta inne niż wszystkie. Wielkanoc 2020 w gminie Przygodzice

Wielkanoc 2020 zostanie na długo w mojej pamięci. Święta kojarzyły mi się zawsze z wiosną, odpoczynkiem, wycieczkami przy pięknej pogodzie oraz rodzinnymi spotkaniami. W tym roku wszystko jednak wygląda zupełnie inaczej. Choć pogoda była cudowna, to z domu nie mogliśmy wyjść. Choć chciałeś spotkać się z rodziną, to bałeś się, żeby nie przynieść lub roznieść tego cholerstwa, które jest na ustach całego świata praktycznie od początku tego roku. Koronawirus zmienił nasze relacje, a przez to nas. Ale to nie będzie pesymistyczny post, a raczej realistyczne podsumowanie kilku świątecznych dni. 

Wielkanoc i każde święta to przede wszystkim czas wytchnienia od pracy. Żyjemy w takich czasach, że większość dnia spędzamy w pracy. Każdy wolny dłuższy weekend to okazja, żeby nieco przystopować. Wielkanoc 2020 była zupełnie inna. To już miesiąc jak siedzę w domu i powiem szczerze, że chciałbym już w pewnym sensie wrócić do swoich obowiązków służbowych. Oczywiście - siedzenie w domu jest całkiem przyjemne, bo można nadgonić zaległości w ogrodzie (jeśli masz), ale chciałbym mieć przeświadczenie, że masz do czego wracać. A tymczasem wielu z nas żyje w jakimś dziwnym zawieszeniu. Rząd wciąż zwleka z decyzjami o ponownym uruchomieniu gospodarki, by ta powoli zaczęła pracować na pełnych obrotach. Fryzjerzy i kosmetyczki już powoli kończą zaległe urlopy, a na naszych głowach za moment będzie można kręcić warkoczyki. Mój telefon nie chce się już odblokowywać, bo nie rozpoznaje mojej twarzy :) Restauracje pauzują, hotele też. Życie w niepewności nie jest miłe. 



Przedświąteczne zakupy w tym roku były także inne niż zwykle. Długie kolejki do marketów (niektóre wpadły na pomysł, żeby rozładować kolejki i działają 24 godziny na dobę), zaostrzone środki ostrożności - te obrazki zapadną mi na długo w pamięci. Zanim wszedłem do sklepu musiałem poczekać na wózek, bo rząd ograniczył liczbę klientów przy kasach. Nie ma wózka = nie ma dla Ciebie miejsca w sklepie - z takiego założenia wyszły markety. Ponadto zaostrzone środki: obowiązkowa dezynfekcja rąk przed wejściem do środka oraz rękawiczki. Nigdy nie wiesz jak się zachować? Jak zapłacić za zakupy? Masz tymi brudnymi łapami sięgać po pieniądze do portfela? Dotykać telefonu? Absurd. Towaru na sklepowych półkach nie brakowało, a od 10:00 do 12:00 zakupy mogli zrobić tylko seniory 65+. W praktyce kto nie zrobił zakupów przed 10:00 w Wielką Sobotę miał tylko 1 godzinę pomiędzy 12:00 a 13:00, a przecież trzeba było w kolejce „odstać” swoje.

Brak możliwości poświęcenia pokarmów oraz brak możliwości uczestnictwa w liturgii wielkanocnej - to dla wielu spore utrudnienie w te święta. Tradycyjna "święconka" była w tym roku loterią. Proboszcz parafii w Przygodzicach Marcin Taisner ogłosił początkowo, że odbędzie się mobilna święconka, ale ostatecznie na godzinę przed wyruszeniem plebana "w trasę" Sołectwo Przygodzice poinformowało o odwołaniu całej akcji. Znam powody odwołania, ale nie będą o nich pisał. Decyzję o odwołaniu negatywnie komentowało sporo mieszkańców Przygodzic, którzy pisali do mnie wiadomości prywatne, ale rozumiem zupełnie posunięcie proboszcza Taisnera.




Spotkania w gronie rodzinnym też były jakieś dziwne. Ani się dobrze przywitać, jak siedzieliśmy to z dala od siebie i w maseczkach, a obiad jedliśmy też praktycznie osobno. Myślę, że klimat świąt to w Polsce klimat rodzinnych spotkań. Wiadomo: temat podczas rozmowy tylko jeden. Starsi ludzie się boją i trudno im się dziwić. O ile my młodsi mamy mniej powodów do niepokoju, o tyle seniorzy padają w szpitalach jak kawki. Codziennie słyszymy o nowych zgonach osób 65+ i chyba o to w tym wszystkim chodzi: my, młodsi sobie poradzimy z koronawirusem, ale seniorzy mogą tego nie przetrwać. Tu chodzi o ich zdrowie i życie. Dzisiaj wyczytałem ciekawy komentarz: że lekceważenie hasła #zostańwdomu to jak sprawienie, że jest się zarówno mordercą, jak i ofiarą w jednym momencie. Nigdy nie wiesz co w Tobie tkwi i co może zrobić Twoim bliskim. Ale jak usiedzieć w domu, skoro za oknem 24 stopnie Celsjusza? Jeszcze raz to napiszę: współczuję tym, co kiszą się w blokach, w ciasnych mieszkaniach. Przeprosiliśmy komunikatory typu Skype, okryliśmy Zooma i Messangera, które umożliwiają nam wideopołączenia z najbliższymi. 



Pogoda dała radę. Przynajmniej do lanego poniedziałku. Rok temu strażacy z OSP Przygodzice zorganizowali wielkie lanie. W wielkanocny poniedziałek było tylko około 13 stopni Celsjusza. Wielki tydzień był z grubsza bardzo słoneczny i ciepły. Niedzielę wielkanocną spędziłem na dworze siedząc i delektując się słońcem. Temperatura sięgająca 23 stopni napawała optymizmem. Z chęcią by się gdzieś wyszło, ale przecież nie można - miałem cały czas w głowie. Rząd chce powoli wracać do budzenia gospodarki. Pierwsze mają wrócić sklepy w galeriach oraz fryzjerzy i kosmetyczki. 

Lany poniedziałek, ale w 2019 roku. 


Ulice były puste. Oczywiście w święta ruchu jest znacznie mniej, ale tym razem można było pograć czasem w badmintona na dawnej krajowej „11” (dziś DW490). Imprez w pierwsze święto nie było, a internet pełen był live streamów DJ-ów oraz artystów, którzy w domowym zaciszu prezentowali swoją twórczość. 

Puste ulice w Przygodzicach, wielkanocny poniedziałek.


Zamknięty plac zabaw na osiedlu Biniewskim.

Zamknięty plac zabaw na osiedlu Biniewskim.

Nieczynna skrzynka fundacji ECOTEXTIL.


Wideostream z klubu Stara Przepompownia, na zdjęciu DJ Czapa - Wojtek Sperling z Przygodzic.

Przy tych wszystkich niedogodnościach i stresach był to jednak bardzo rodzinny czas, który podsumuję jednym słowem: rodzinny odpoczynek. Choć nie wyjeżdżaliśmy do bliskich, to byliśmy chyba blisko tych najbliższych. I to chyba jest bardzo pozytywny aspekt tej epidemii. Trzymacie się w zdrowiu.




Komentarze

Archiwum BLOGA

Pokaż więcej

Jesteśmy też na Instagramie